W poniedziałek, wczesnym popołudniem, gdy Justyna miała robić obiad, zadzwonił telefon z komunikatem o tragicznej śmierci Jana. Zginął w wypadku samochodowym. Odkładając słuchawkę, w niewyobrażalnym odrętwieniu Justyna zsunęła się na kanapę i zastygła nieruchomo. Zaczęły tylko płynąć łzy. Potem pamiętała tylko wwiercający się głowę, niezidentyfikowany dźwięk karetki, która zabrała ją do szpitala.

Gdy po przeżytym szoku, zdezorientowana obudziła się w szpitalu stanęła przed sytuacja, z którą musiała się zmierzyć. Choć brakowało jej sił, by pewnie stawiać kolejne kroki, a w głowie wirowały myśli w chaotycznym pędzie, wiedziała, że musi zająć się organizacją pogrzebu. Nie chciała obarczać tym rodziny brata Jana, ani schorowanych rodziców, była przecież żoną, choć jego już nie było. Na ogół była bardzo rezolutną kobietą, potrafiła wszystko załatwić, uporać się z problemami, które jej stawiało życie. Teraz poczuła dezorientację i nawet jak usiłowała podjąć jakieś logiczne działania, zamówić kaplicę, czy zorganizować stypę, wszystko wydawało się tak bardzo nieosiągalne. Wpadała w chroniczny płacz, który odbierał jej motywację do czegokolwiek. Łykając kolejną uspokajającą tabletkę, tzw. "otępiacz zmysłów" i tak widziała przed sobą Jana, jak żywy opowiadała.

Nie wyobrażała sobie jak miałaby się teraz z nim na zawsze pożegnać, zakopać w ziemi i pójść na stypę, z uśmiechem witając gości? Płakała z bezsilności.

Wiele osób, które straciły kogoś bliskiego w tragicznych okolicznościach nie potrafi nagle wyjść z kręgu bólu i zacząć podejmować nowe decyzje, choćby te najpilniejsze dotyczące organizacji pogrzebu. Rozpędzona "machina funeralna" idzie na przód, oferując coraz to nowsze kompleksowe usługi, począwszy od wyboru kwiatów po doskonale zaplanowany pogrzebowy kondukt z limuzyną najbliższej rodziny na przedzie. Wybór domu pogrzebowego zależy często od naszych oczekiwań, a co za tym idzie zasobności portfela. Tylko jak cokolwiek wybrać, kiedy ‘normalni’ czujemy się dopiero po tabletkach? I czy jest to nasza normalność? Ból po stracie bliskiej osoby jest tak ogromny, że zaciemnia obraz rzeczywistości i nie pozwala zaadoptować się w nowej sytuacji. I choć tysiące myśli kłębi się w głowie, pytania pojawiają się co minutę, a łzy zalewają oczy trzeba stawić czoło problemom.

Jeśli nie czujemy się na siłach, najlepiej poprosić o pomoc kogoś bliskiego, z rodziny, z kręgu przyjaciół, którzy mniej emocjonalnie podchodzą do sytuacji i są w stanie załatwić wszystkie formalności. o wiele trudniej jednak poradzić sobie z sytuacją , która czeka nas na cmentarzu, gdy trumnę z ciałem zabierze ziemia. Ostatnie pożegnanie jest bardzo bolesne, dlatego trudno jakoś się do tego wydarzenia przygotować, nastawić psychicznie, włączyć racjonalizm. Emocje i tak wezmą górę, dlatego dobrze w tym ostatnim momencie wypłakać swój żal, swoją stratę, ten moment nigdy się nie powtórzy.

Trauma jednak nie zakończy się wraz z końcem ceremonii, dlatego warto pomyśleć o zaufanej osobie, o kimś, komu możemy się wypłakać i kto nas zrozumie bez wygłaszania zbędnych truizmów i i dobrych rad. Błędem jest izolacja, uciekanie w introwertyzm, bowiem tylko inni ludzie mogą swoją obecnością pomóc nam w przejściu przez ten trudny okres.
  • Dodał: admin
  • Data: 06/08/2011 13:19
  • Kategoria: Psychologia
  • Komentarzy: 0
  • Czytań: 3531